Co się zmieniło
9 września 2025 r. polski rynek zamówień publicznych przeszedł z modelu „domyślnie otwartego” na „domyślnie zamknięty” dla firm spoza UE. Nowelizacja PZP z 9 lipca 2025 r. (Dz.U. 2025 poz. 1165) dodała do ustawy art. 16a i 16b: wykonawca z państwa trzeciego może uczestniczyć w postępowaniu wyłącznie wtedy, gdy zamawiający wyraźnie to przewidział w dokumentach zamówienia. Milczenie SWZ przestało oznaczać „każdy może startować” — teraz oznacza zakaz, a oferta złożona wbrew niemu podlega odrzuceniu.
To nie jest polski wynalazek, tylko wykonanie orzecznictwa TSUE. W wyroku Kolin (C-652/22, 22 października 2024 r.) — dotyczącym tureckiego wykonawcy — i Qingdao Sifang (C-266/22, 13 marca 2025 r.) — dotyczącym chińskiego partnera w konsorcjum z firmą unijną — Trybunał przesądził, że wykonawcy z państw, z którymi UE nie zawarła umowy o wzajemnym dostępie do zamówień, nie mogą powoływać się na unijne zasady równego traktowania. Decyzja o ich dopuszczeniu należy do zamawiającego i musi zapaść na etapie przygotowania dokumentów.
Postępowania wszczęte przed 9 września 2025 r. dokańcza się według starych zasad.
Gdzie tego szukać w praktyce? Zapisy o wykonawcach z państw trzecich lądują w SWZ, zwykle w rozdziale o warunkach udziału albo w osobnym punkcie o podstawach wykluczenia — a przy postępowaniach unijnych sygnał znajdziesz też w ogłoszeniu o zamówieniu. Coraz więcej wzorów SWZ zawiera gotową formułę: „zamawiający dopuszcza / nie dopuszcza udziału wykonawców z państw trzecich”. Jeśli takiego zapisu nie ma nigdzie — obowiązuje zakaz. Czytając dokumenty przed startem, traktuj to jak nowy, stały punkt kontrolny, obok terminu składania ofert i wysokości wadium.
Kto jest „z państwa trzeciego”
Granica nie biegnie po prostu po granicy UE. „Państwo trzecie” to kraj, z którym Unia nie ma umowy gwarantującej wzajemny dostęp do rynku zamówień — przede wszystkim porozumienia GPA (Government Procurement Agreement) w ramach WTO albo umowy dwustronnej.
- Traktowani jak unijni (w zakresie objętym umowami): wykonawcy z EOG oraz państw-stron GPA — m.in. USA, Wielkiej Brytanii, Japonii, Korei Południowej, Szwajcarii, Ukrainy — a także z krajów z umowami handlowymi obejmującymi zamówienia (np. Wietnam, Chile, Meksyk).
- Państwa trzecie: m.in. Chiny (status obserwatora GPA od 2002 r., nigdy nie przystąpiły), Indie, Turcja, Rosja i większość państw Azji, Afryki i Ameryki Południowej.
Kluczowy niuans: o statusie wykonawcy decyduje siedziba i realna działalność, nie pochodzenie kapitału. Polska spółka-córka chińskiego koncernu jest wykonawcą unijnym. Zamawiający może natomiast osobno ograniczyć pochodzenie samych towarów — o tym niżej.
Lista państw objętych umowami nie jest przy tym czymś, co musisz znać na pamięć — Komisja Europejska udostępnia bezpłatne narzędzie online, które dla danego zamówienia wskazuje kraje objęte umowami o dostępie do rynku. Warto z niego skorzystać w dwóch sytuacjach: gdy planujesz wspólny start z partnerem zarejestrowanym poza UE i gdy sam chcesz ocenić, czy egzotyczny konkurent w postępowaniu w ogóle ma prawo w nim być. Zakres umów bywa zniuansowany — GPA obejmuje określone kategorie zamówień i progów, nie wszystko — więc w granicznych przypadkach lepiej sprawdzić niż zakładać.
Konsorcja, zasoby, podwykonawcy
Domyślne zamknięcie nie kończy się na samodzielnych wykonawcach. Reżim art. 16a–16b obejmuje cały łańcuch:
- Konsorcjantów — układ „firma unijna + partner z państwa trzeciego” to dokładnie stan faktyczny sprawy Qingdao Sifang; bez zgody zamawiającego taka wspólna oferta odpada.
- Podmioty udostępniające zasoby — nie obejdziesz zakazu, „pożyczając” doświadczenie od firmy z państwa trzeciego.
- Podwykonawców — zamawiający może ograniczyć albo wyłączyć podwykonawstwo podmiotów z państw trzecich.
Co więcej, zamawiający, który zdecyduje się dopuścić wykonawców z państw trzecich, może zrobić to na odrębnych warunkach — zażądać od nich dodatkowych dokumentów czy wprowadzić inne wymagania. Pełna swoboda konfiguracji leży po stronie kupującego.
Towary z państw trzecich i IPI
Osobna warstwa to pochodzenie tego, co oferujesz. Zamawiający może zastrzec, że nie dopuszcza dostaw pochodzących z państw trzecich — i wtedy nawet polska firma nie sprzeda w przetargu towaru wyprodukowanego w Chinach. O pochodzeniu towaru decydują reguły celne (miejsce ostatniego istotnego przetworzenia), a nie logo dystrybutora.
Na to nakłada się mechanizm ogólnounijny — IPI, Instrument Zamówień Międzynarodowych. Pierwszy środek IPI uderzył w chińskie wyroby medyczne: rozporządzenie wykonawcze KE 2025/1197 z 19 czerwca 2025 r. nakazuje od 30 czerwca 2025 r. wykluczać podmioty z Chin z postępowań na wyroby medyczne (CPV 33100000-1 do 33199000-1) o wartości co najmniej 5 mln euro. Dodatkowo zwycięski wykonawca — niezależnie skąd pochodzi — nie może dostarczyć w takim zamówieniu więcej niż 50% wartości w towarach lub usługach z Chin. Dla dostawców sprzętu medycznego to twardy, już obowiązujący limit, którego pilnują zapisy SWZ i oświadczenia wymagane przez zamawiających.
Brak ochrony prawnej
Nowelizacja odebrała wykonawcom z państw trzecich środki ochrony prawnej: odwołanie do KIO i skargę na orzeczenie Izby. Dotyczy to także wykonawców dopuszczonych do postępowania — mogą startować, ale o wynik walczyć przed Izbą już nie.
Z perspektywy polskiego wykonawcy ma to praktyczny skutek uboczny: konkurent z państwa trzeciego nie zablokuje Ci wygranej odwołaniem. Ryzyko przeciągania postępowań przez podmioty spoza UE po prostu zniknęło.
Warto rozumieć, skąd ta konstrukcja: TSUE uznał, że równe traktowanie i związane z nim gwarancje proceduralne to przywilej wynikający z umów międzynarodowych — a nie uniwersalne prawo każdego, kto złoży ofertę. Państwo, które nie otworzyło własnego rynku zamówień dla firm unijnych, nie może oczekiwać, że jego firmy będą korzystać z pełni praw na rynku unijnym. Polska nowelizacja przenosi tę logikę wprost do ustawy.
Co to realnie zmienia dla polskich firm
Bez PR-owej otoczki — trzy realne skutki.
Mniej konkurencji cenowej w twardych branżach. Tureckie firmy budowlane czy chińscy dostawcy taboru i sprzętu regularnie schodzili z ceną poniżej poziomu opłacalnego dla polskich wykonawców. Teraz ich udział zależy od decyzji zamawiającego — a większość zamawiających, nie chcąc dodatkowych komplikacji, po prostu nie będzie otwierać postępowań. W przetargach infrastrukturalnych i dostawowych realna pula rywali się kurczy.
Nowy punkt kontrolny przy budowaniu oferty. Zanim weźmiesz do konsorcjum partnera, pożyczysz zasoby albo zakontraktujesz podwykonawcę — sprawdź kraj jego siedziby. Podmiot z państwa trzeciego w Twoim układzie to dziś ryzyko odrzucenia całej oferty, chyba że SWZ wprost dopuszcza taki udział. To samo dotyczy towaru: przy dostawach sprawdzaj, czy SWZ nie ogranicza pochodzenia, zanim zaoferujesz produkt „made in China”.
Asymetria działa na Twoją korzyść także w drugą stronę. Wykonawcy z państw trzecich nie mają dostępu do KIO — Ty masz. W starciu z dopuszczonym wykonawcą spoza UE dysponujesz narzędziem, którego on nie ma: możesz kwestionować jego ofertę przed Izbą, a on Twojej nie.
Jedno zastrzeżenie: przepisy nie cofną globalizacji łańcuchów dostaw. Spółki-córki koncernów z państw trzecich zarejestrowane w UE startują bez ograniczeń — zmiana przycina bezpośredni udział, nie obecność kapitału.
I to nie koniec tego kierunku. Komisja Europejska szykuje na 2026 r. rewizję całych ram zamówień publicznych, a wśród deklarowanych celów jest wprowadzenie kryteriów preferencji europejskiej („Made in Europe”) w strategicznych sektorach. Pierwszy środek IPI — ten od wyrobów medycznych — też raczej nie będzie ostatnim. Kto planuje strategię ofertową na najbliższe lata, powinien założyć, że premiowanie unijnego pochodzenia będzie rosło, a nie malało — i budować łańcuch dostaw z tą świadomością.
Przykład
Gmina ogłasza w październiku 2025 r. przetarg na dostawę autobusów elektrycznych. W SWZ nie ma ani słowa o wykonawcach z państw trzecich. Ofertę składają: polski producent, spółka z UE oraz chiński koncern — bezpośrednio, przez oddział zarejestrowany w Szanghaju. Wynik: oferta chińskiego wykonawcy podlega odrzuceniu z mocy nowych przepisów — milczenie SWZ oznacza brak zgody. Co istotne, chiński koncern nie może też zaskarżyć odrzucenia do KIO.
Rok wcześniej ta sama gmina musiałaby taką ofertę normalnie ocenić — i przy kryterium ceny chiński tabor często wygrywał. Polski producent, który dotąd przegrywał ceną, po zmianie przepisów gra w węższym gronie. Ale uwaga na lustrzany scenariusz: gdyby to polski wykonawca chciał „pożyczyć” doświadczenie od chińskiego partnera przy realizacji, jego własna oferta podzieliłaby los odrzuconej.
Pułapki
- Partner lub podwykonawca z państwa trzeciego „bo tańszy”. Budujesz ofertę z podmiotem z Turcji czy Indii, nie sprawdzając SWZ pod kątem art. 16a–16b. Skutek: odrzucenie całej oferty, bo reżim obejmuje konsorcjantów, podmioty użyczające zasobów i podwykonawców. Jak uniknąć: weryfikuj kraj siedziby każdego podmiotu w układzie, zanim podpiszesz porozumienie.
- Mylenie siedziby z kapitałem. Odpuszczasz start przeciwko „chińskiej” spółce z siedzibą w UE, licząc na jej wykluczenie. Skutek: spółka startuje legalnie — o statusie decyduje siedziba i realna działalność, nie właściciel. Jak uniknąć: oceniaj konkurenta po rejestracji i działalności, nie po brzmieniu nazwy.
- Towar z Chin w przetargu z ograniczeniem pochodzenia. Oferujesz sprzęt wyprodukowany w państwie trzecim, choć SWZ ogranicza pochodzenie dostaw. Skutek: oferta niezgodna z warunkami zamówienia — odrzucenie mimo unijnej siedziby Twojej firmy. Jak uniknąć: czytaj SWZ pod kątem klauzul o pochodzeniu i sprawdzaj reguły celne (ostatnie istotne przetworzenie), nie kraj dystrybutora.
- Wyroby medyczne bez sprawdzenia progu IPI. Startujesz w dostawie sprzętu medycznego ≥ 5 mln euro z towarem z ChRL powyżej limitu. Skutek: naruszenie rozporządzenia 2025/1197 — wykluczenie lub problemy na etapie realizacji; limit 50% wartości obowiązuje niezależnie od Twojej siedziby. Jak uniknąć: przy dużych dostawach medycznych licz udział wartości chińskich towarów w ofercie, zanim ją złożysz.
- „Kraj z GPA, więc zawsze wolno”. Bierzesz partnera z państwa objętego GPA i zakładasz automatyczny dostęp — a umowy międzynarodowe działają tylko w zakresie, który obejmują: określonych kategorii zamówień i progów. Skutek: w postępowaniu poza zakresem umowy partner ma status wykonawcy z państwa trzeciego — i bez zgody w SWZ ciągnie ofertę na dno. Jak uniknąć: w granicznych przypadkach sprawdź zakres umowy dla konkretnego zamówienia (narzędzie online KE), zamiast polegać na ogólnej liście krajów.
Chcesz wiedzieć, w których przetargach realnie masz szanse? Janusz monitoruje przetargi z całej Polski, dopasowuje postępowania do profilu Twojej firmy, streszcza SWZ — w tym zapisy o dopuszczeniu wykonawców z państw trzecich — i pilnuje terminów. Wypróbuj 14 dni za darmo.
Tekst napisał Jan Kubik. AI używany jako asystent (research, draft, struktura). Final review: redakcja Przetargowego Janusza.
