Brat mówi mi wczoraj: „Janusz, mam pomysł, jak zarobić milion". Słucham, mówię. „Zostań prezesem spółki Skarbu Państwa". Bracie, żeby zostać prezesem, musiałbym się zapisać do partii, kupić garnitur w Vistuli i sprzedać sumienie. Sumienie kosztuje, garnitur mam, partii brak. Dwa na trzy, prawie się udało.